Świadectwa

Refleksja w święto Nawiedzenia

Refleksja w święto Nawiedzenia

Szczęść Boże wszystkim czytającym tę stronę!

Chciałam się podzielić tym, jak Duch Święty działał w moim życiu 31 maja 2022 r. Było to w święto Nawiedzenia NMP, gdy Ewangelia mówi o spotkaniu Maryi z Elżbietą – Łk 1,39-56.

Tak się szczęśliwie złożyło, że w tym dniu miałam spotkanie serc i mogłam wyrazić wdzięczność i porozmawiać kim dla siebie jesteśmy. To było spotkanie z Jezusem – Miłością mojego życia, w sakramencie pokuty. Pięknie to się splotło z Ewangelią dnia o spotkaniu dwóch kobiet. Tam tez był obecny Jezus! Wyobraźnią przeniosłam się w tamto miejsce i mogłam przysłuchiwać się rozmowom dwóch świętych kobiet. Cóż za bogactwo treści, radość, wrażliwość, stanięcie obok, by wspomagać, towarzyszyć, być dla siebie wzajemnym darem i rozmawiać o tym, jak wielkie rzeczy czyni Pan!

Oby w każdym spotkaniu kobiet był obecny Jezus. Tamto spotkanie było boskie, szczęściorodne, wypełnione miłością, Jezus przekazuje Ducha Świętego Janowi Chrzcicielowi.

I tak, idąc dalej, po spotkaniu ze świętymi kobietami, zdobyłam się na „gest miłości” dla sąsiadki – starszej kobiety, ale jeszcze pracującej w przydomowym ogródku, mieszkającej samotnie. Prowadzona Duchem Świętym poszłam na spotkanie, by porozmawiać, a raczej dać jej możliwość wygadania się . Co też się stało i Bogu dziękuję, że „wytrzymałam” poświęcając jej sporo czasu. Wytrzymałam, bo to nie były boskie rozmowy. Oczywiście to nie był tylko monolog, ja też starałam się uczestniczyć w rozmowie, krótkimi wstawkami, słuchając z zainteresowaniem o jej życiu, chorobie, o rodzinie, sąsiadach… Ta rozmowa niewiele miała z treści rozmów Maryi z Elżbietą, ale może innym razem będzie bogatsza w Boże treści. Na koniec zostałam obdarowana miętą – do obsadzenia i rzodkiewką – do zjedzenia.

Na tym nie skończyły się spotkania. Już od dłuższego czasu Duch Święty posyła mnie do innej osoby – prawie mojej rówieśnicy – by wyraźnie porozmawiać o Bożych sprawach. Ja wciąż to odkładałam, bo nie wiedziałam od czego zacząć. I dziś Pan powiedział: „Idź, posyłam cię. Ja będę z Tobą”. I poszłam. Teraz jest dobry czas, Duch Święty wylewa się ze swej obfitości. Ucieszyła się – mieszka sama. Chętnie podjęła rozmowę, ale tylko o rzeczywistości tego świata, o chorobach, o pracy w ogrodzie… Z Bożymi sprawami nie można było się dostukać. Opór betonowy, zamknięcie całkowite. Zostawiłam więc ją, umawiając się na następne spotkanie, tym razem przy pracy. Może późniejszy czas będzie lepszy na głębsze treści. Przecież krople wody kruszą skały, rośliny przebijają się przez asfalt – widziałam to na własne oczy. A Duch Święty - cóż to dla Niego? Będę Jego posłańcem, by zachować człowieka na życie wieczne. Przecież Jezus przyszedł, aby dać życie i to dać w obfitości (J 10, 10).

Były następne spotkania, już nieco krótsze. Byłam u pięciu kobiet, zaprosiłam je na spotkanie z Maryją i Elżbietą podczas Mszy św. wieczornej, a później na nowennę przed Zesłaniem Ducha Świętego. Na Mszy św. zauważyłam: były obecne dwie z zaproszonych. Bogu dzięki i za to, choć może i były pozostałe dwie, bo tej piątej to na pewno nie było.

Dzisiaj miałam więc dzień spotkań, budowania relacji, a relacje z drugim człowiekiem, to bardzo ważna sprawa.

 

Z Panem Bogiem!

Ana

Image