Nasze refleksje podczas epidemii

Refleksja Julii, e-mail z 27 kwietnia 2020


Jeśli chodzi o mnie, to w czasie obecnej pandemii:

  • Ponownie uświadomiłam sobie piękno naszego powołania - niezależnie od miejsca, czasu, okoliczności itp. mogę nim żyć. Właściwie nic się nie zmienia.
  • Przypomniały mi się czasy prześladowań Kościoła, gdy w więzieniach wierni nie mogli (nawet całymi latami) uczestniczyć we Mszy św. - ale Bóg był z nimi i oni odkrywali jego obecność w Słowie Bożym, braciach, itp.
  • Myślałam o siostrach w odległych regionach np. w Afryce, które nie mają codziennego dostępu do Komunii św. i czułam się z nimi bardziej zjednoczona.
  • Uświadomiłam sobie olbrzymią wartość internetu i mediów społecznościowych - dzięki nim olbrzymie rzesze ludzi mogą jednoczyć się na modlitwie i liturgii. Doceniając ten środek, uświadamiam sobie konieczność naszej obecności w tej przestrzeni i zadaję sobie pytanie, jak ja konkretnie powinnam to robić.
  • Pogłębiłam więź/jedność z papieżem Franciszkiem. Moim zdaniem bardzo dobrze odczytuje znaki czasów, jest bliski współczesnemu człowiekowi i sposobem, w jaki wykonuje posługę Piotra naszych czasów (np. codzienne proste homilie transmitowane przez internet), jak gdyby wracał do czasów Kościoła pierwotnego, gdy nauczanie apostołów nie było traktatem teologicznym ani refleksją dla elit. (Codziennie czytam jego homilie.)
  • Uświadomiłam sobie realną możliwość śmierci. I chociaż na każdym dniu skupienia mamy ćwiczenie dobrej śmierci (określona modlitwa + modlitwa za tę, która z nas pierwsza umrze), jak gdyby to było jeszcze daleko i mnie właściwie (jeszcze) nie dotyczyło... Bardziej świadomie zaczęłam modlić się codzienną modlitwą do ks. Bosko, która zawiera tez prośbę o szczęśliwą godzinę śmierci.
  • Również cała ta sytuacja z koronawirusem pokazała, że koniecznością dla Kościoła/Instytutu/mnie jest "wyjść z siebie", służyć, kochać, czyli to, co nieustannie powtarza papież.
  • Jeśli chodzi o czas po pandemii, uświadamiam sobie wielkie niebezpieczeństwo indywidualizmu - również w ramach naszych zespołach i Regionach. 

Refleksja Małgorzaty, 28 kwietnia 2020

 

Myślałam o zesłańcach na Sybir, którzy całymi latami tęsknili za księdzem, Mszą św. i Komunią św. Mieli nieporównanie gorzej niż my, jeszcze nie mamy powodów do narzekań. 

Dotarło do mnie bardziej, że jak mówią Dzieje Apostolskie, a także historia pierwszych wieków chrześcijaństwa, chrześcijanie modlili się „po domach”. Kościoły zaczęły powstawać dopiero w IV wieku… 

Grozi nam niebezpieczeństwo, że po epidemii będziemy się bać do siebie zbliżać, z pewnością ochłodzi to serdeczność, czułość, ciepło, jakie przekazujemy sobie przez uściski, ucałowania, przytulenia, po ludzku tak bardzo wszystkim potrzebne. Może  potrafimy temu jakoś zaradzić, wbrew wszystkiemu okazywać sobie tę ludzką czułość, o której tak często mówi papież Franciszek. Przynajmniej w ciepłych słowach.

Jeszcze jeden temat: kara Boża. W naszych kościołach raczej się o niej nie mówi, stale podkreśla się to, że Bóg jest miłością i miłosierdziem. Jeśli już, to w takim sensie, że człowiek sam siebie karze, jeśli nie żyje po Bożemu. Jednak, gdyby z Pisma św. wyrwać wszystkie karty, w których mowa jest o karze, sądzie, Bożym gniewie, to niewiele by zostało… Począwszy od grzechu pierworodnego i karze za niego, poprzez potop, Sodomę i Gomorę itd. W Nowym Testamencie też jest wiele, choćby: „jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie”. Kara Boża jest zawsze stawianiem tamy poważnym grzechom. Tę karę Bożą za nasze grzechy wziął na siebie Jezus. On zbawia i okazuje miłosierdzie tym, którzy w Niego uwierzyli. Ale jakże On jest teraz w Europie i na świecie odrzucany, ośmieszany, bezczeszczony, obrażany strasznymi grzechami… resztę można sobie dopowiedzieć. Czy ta epidemia, to że nie latają samoloty, nie położyła tamy sprzedaży broni (produkują ją najbogatsze kraje i sprzedają głównie do Afryki, gdzie nie ma końca bratobójczym wojnom), sprzedaży to narkotyków, handlu milionami ludzi, wielkim procederze wykorzystywania ich do prostytucji?... Świadomość kary Bożej wyostrzyła uwagę mego sumienia.