Grudniowe świętowanie

Grudniowe świętowanie

Każdego roku w okolicy 5 grudnia VDB naszego Regionu spotykają się, by uroczyście świętować dzień narodzin dla nieba naszego Założyciela bł. Filipa Rinaldiego. Podczas tego spotkania składamy śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa woli Bożej. W tym roku było inaczej niż zwykle, ale duchowo byłyśmy zjednoczone. Pandemia nie blokuje ani naszej wiary, ani apostolskiej gorliwości. Nasze serca płoną miłością do Pana i chcemy wciąż ponawiać nasze oddanie się Jemu i gotowość do świadczenia o Nim w świecie. Ponowienia profesji, zwykle odbywające się podczas większego spotkania, teraz miały miejsce w małych grupach. Ale przecież Maryjne TAK na zwiastowanie anielskie też dokonało się w ciszy, w małym nazaretańskim domku…

Oto świadectwo jednej z naszych profesek:

Bóg każdego dnia obdarowuje nas znakami swojej Miłości i obecności: piękny wschód słońca o poranku, pytania, które zadają inni ludzie, adoracja, po której oczy i usta otwierają się szeroko, modlitwa wstawiennicza kapłana oraz słowa, po których mocno bije serce.

Dla mnie czas minionego roku od ostatniej profesji to każdego dnia oddawanie swojego życia Bogu w wolności. Wokół mnie mogłoby się wydawać, że inne drogi są być może atrakcyjniejsze, być może spełniające moje potrzeby. I kiedy Jezus widzi, że zaczynam schodzić z wyznaczonego szlaku, stawia pytanie: Kim dla Ciebie jestem? Czy jestem dla Ciebie Oblubieńcem dziś? Czy wierzysz w to, że jesteś moją Oblubienicą?

Dzień 5 grudnia 2020 r. inny niż wszystkie do tej pory, które przeżyłam u VDB. Nie było Dnia Wspólnoty ze wszystkimi Siostrami z Regionu, podczas którego składa się profesję, przechodzi na kolejne etapy formacji. Tego dnia, w święto naszego Założyciela bł. Filipa Rinaldiego, w kaplicy, która nazywa się Jego imieniem, w której spotykam się na Dniach Skupienia z moim Zespołem, powiedziałam kolejne „TAK” Bogu. Było nas niewiele, ale sercem łączyliśmy się ze sobą. Po raz kolejny doświadczyłam bogactwa bycia we wspólnocie – tej mniejszej Zespołowej, jak i większej Regionalnej. Następnego dnia, mimo że już tak zwyczajnie, u siebie, to serce pałało wdzięcznością za kolejny dany czas profesji.

 

Weronika