AKTUALNOŚCI

Biografia Księdza Rinaldiego i nasza osobista historia zbawienia

Biografia Księdza Rinaldiego i nasza osobista historia zbawienia

Wstęp

Dzień 5 grudnia każdego roku jest dla nas świętem liturgicznym wspomnieniem naszego Założyciela bł. Filipa Rinaldiego. Przygotowujemy się do tego dnia poprzez specjalną nowennę. Zwykle też w tym dniu składamy i ponawiamy śluby. W obecnym roku dzień ten ma szczególny charakter, ponieważ przypada okrągła 90 rocznica śmierci ks. Rinaldiego.

Z tej okazji nasz Asystent Centralny skierował do nas cenną pobudzającą refleksję zawartą w poniższym artykule:

Biografia Księdza Rinaldiego i nasza osobista historia zbawienia

Joan Lluis Playà sdb

Zaproszenie od samego początku

Wśród różnych rocznic, które Rodzina Salezjańska wspomina w tym 2021 roku (stulecie śmierci Księdza Paolo Albera) i w przyszłym (czwarte stulecie śmierci św. Franciszka Salezego, sto pięćdziesiąta rocznica powstania Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki), Instytut wspomina dziewięćdziesiątą rocznicę śmierci Księdza Filipa Rinaldiego. Z tego powodu rozpoczął się okres szczególnego pogłębienia jego duchowej sylwetki. W tym czasie zapraszam was do odczytania swojej osobistej historii zbawienia w świetle biografii Księdza Rinaldiego.

Proponuję wam obraz z Ewangelii św. Jana (15, 1-2). Umiłowany uczeń pisze: "Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy."

Odniesienie tego wersetu do życia Księdza Rinaldiego wydaje mi się oczywiste.

Co może nam powiedzieć to Słowo? Jakim może być dla nas wyzwaniem?

W których miejscach powinniśmy pozwolić sobie na "oczyszczenie" (tzn. "przycięcie"), aby wydać owoc, którego Ojciec nadal oczekuje od naszego życia?

Światło, które emanuje od świętych

"Świętość Księdza Bosko i tych, którzy się nim inspirowali, jest w istocie bardzo cennym skarbem teologicznym złożonym w naszych rękach. Promowanie beatyfikacji i kanonizacji wybitnych członków Rodziny Salezjańskiej - bez wątpienia - jest ważnym zadaniem. Uroczyste ogłoszenie ich świętości nie może być jednak traktowane jako jednorazowe wydarzenie. Zarówno przed, jak i po nim konieczna jest praca dokładnego studiowania i przyswajania słowa, które Bóg wypowiedział do nas za ich pośrednictwem. W ten sposób nie ograniczymy się do dumnego zachowania pamięci o świętych i błogosławionych, ale w duchowej kontemplacji ich doświadczenia odnajdziemy Boże światło, które może jeszcze dziś kierować naszym życiem i owocnym rozwojem naszego charyzmatu" (Andrea Bozzolo sdb, 2017).

O Księdzu Rinaldim mówimy: salezjanin animacji i zarządzania, człowiek Boży, Ojciec na wzór Księdza Bosko, mistrz życia duchowego. Jakie Boże światło możemy odkryć w kontemplacji jego osobistej drogi?

W rozwoju każdego ludzkiego życia są kluczowe momenty przeniknięte Bożą obecnością. Nie mam na myśli nic wyjątkowego. Większość z nich występuje w zwykłych sytuacjach życiowych. Są to chwile i doświadczenia, które z większą jasnością odsłaniają nas samych i innych; odnajdujemy w nich głębszy sens naszego życia. Są to momenty, w których "widzimy i dotykamy" Boga bardziej,
z bliska. Jego światło oświetla nasze powołanie i naszą misję. Dla Jana Bosko takimi szczególnie ważnymi momentami w życiu były na przykład sny, wizyty w więzieniu dla młodocianych, potrzeba zaangażowania większej liczby osób w sprawy młodzieży. Czy coś podobnego możemy zaobserwować u Księdza Rinaldiego?

Nie chodzi o to, by śledzić biografię Księdza Rinaldiego po to, by szczycić się pamięcią o nim, ale by kontemplować w niej te szczególnie znaczące momenty jego osobistej drogi, które mogą pomóc nam wejść głębiej w jego ludzkie i duchowe doświadczenie. Wszystko, by odkryć w nich trochę więcej "światła" dla naszego życia.

Wybrałem dziesięć momentów (każdy z was będzie mógł przywołać inne), które - moim zdaniem- należy rozumieć jako część całej fabuły, która bardzo wcześnie ukształtowała w nim osobę
o wyjątkowej dobroci, o całkowitym zjednoczeniu z Bogiem, o niezwykłej zdolności do pracy,
o jasnym sercu duszpasterskim, o głębokiej wizji rzeczywistości, o żywym wcieleniu ducha Księdza Bosko, o umiejętności towarzyszenia ludziom na wyżyny duchowej doskonałości.

Bóg jest tym, który „przycinał” jego życie

Sytuacje z życia ks. Rinaldiego, w których Bóg „przycinał” jego życie, przemieniając je w światło dla Rodziny Salezjańskiej, Kościoła i świata:

Rok jako uczeń kolegium w Mirabello.

Filip miał dziesięć lat i dwukrotnie spotkał Księdza Bosko oraz spowiadał się u niego. Jednak stan zdrowia Filipa (bóle głowy i problemy ze wzrokiem), a także złe potraktowanie przez jednego z asystentów, oddaliły go od domu salezjańskiego.  Czy nie  zrodziło to w nim poczucia niezdolności do naśladowania Księdza Bosko i życia w duchu salezjańskim?  Czy wątpliwości, cierpienia, blokady, które będą mu towarzyszyły przez najbliższe dziesięć lat, nie staną się okazją do głębszej i dojrzalszej decyzji powołaniowej?

Świadomość, że Ksiądz Bosko nadal w niego wierzy.

Wzrastający Filip zobaczył raz jeszcze, jak ksiądz Bosko nadal w niego wierzy. Rozwiał wątpliwości i niepokoje Filipa co do powołania.

Czy nie było to zapalnikiem do głębszej wiary w Boga Ojca, do całkowitego zaufania Księdzu Bosko i do tego, że mimo "częstych migren" i "słabego wzroku", które według niego utrudniały mu naukę, ostatecznie odpowiedział „tak” na powołanie? (Biografie ukazują postępowanie Filipa w  młodości - ciągłe wymówki, jakie przedstawiał Księdzu Bosko i jego ostateczną decyzję).

Doświadczenie "spóźnionej" odpowiedzi.

Filip przeżył długie lata w rodzinie z rodzicami, bratem i siostrami, bez głębszej nauki, pracując w polu, angażując się w działalność parafii, oraz uczestnicząc w typowych wydarzeniach dla młodych ludzi w swojej wiosce.

Czy doświadczenie spóźnionej odpowiedzi nie uzdalnia go do zrozumienia i towarzyszenia późnym powołaniom, oraz wielu innym osobom, które powierzyły mu się w opiekę duchową?

Cotygodniowa spowiedź u Księdza Bosko.

Ksiądz Rinaldi, już jako salezjanin i kapłan, korzystał  z cotygodniowej spowiedzi u Księdza Bosko. To doświadczenie w ostatnich latach życia Księdza Bosko była dla Księdza Rinaldiego bardzo cenne. "Ksiądz Bosko był dla niego przewodnikiem, przykładem i wsparciem na drodze do doskonałości; przyswoił sobie jego ducha miłości, gorliwości, stanowczości, uprzejmości, nieustannej pogody ducha", pisze Pierluigi Cameroni.

Czy ten głęboki kontakt z Księdzem Bosko nie uczynił go szczególnym spadkobiercą  charyzmatu, który Duch Boży dał swemu Kościołowi na rzecz młodzieży; wiernym odbiciem Księdza Bosko ( powiedziano, że "ma wszystko oprócz głosu Księdza Bosko")?


Ksiądz Rinaldi, dyrektor w Barcelona-Sarrià i inspektor domów w Hiszpanii i Portugalii.

W 1889 r. przełożeni wysłali go za granicę. Zupełnie inny język, kultura i praca duszpasterska. Został powołany do reprezentowania Zgromadzenia, do opieki nad współbraćmi, młodzieżą, siostrami salezjankami, dobroczyńcami; do bycia dyrektorem nowo założonego domu z problemami o niebagatelnym znaczeniu. Ciężar odpowiedzialności. Niełatwa misja dla kogoś takiego jak on. Prawdziwy czas próby.

Czy może właśnie ta okoliczność jeszcze bardziej nauczyła go pokory: w przyjmowania cierni życia, w całkowitym darze z siebie i w osobistym zaangażowaniu, w rozwoju jego dobroci i delikatności, w zrozumieniu i wrażliwości wobec problemów braci, w wypełnianiu misji kapłańskiej, w umiejętności zjednywania dusz, w rozwiązywaniu konfliktów, w przekazywaniu radości i nadziei?

Ksiądz Rinaldi jeszcze w latach barcelońskich.

Biografowie Księdza Rinaldiego (Ramon Alberdi „Ksiądz Rinaldi w Barcelonie”), opierając się na świadectwach osób, które go znały, zauważają w nim silny "kontrast między człowiekiem dynamicznym, dobrym organizatorem, skutecznym, zdolnym do zjednywania sobie ludzi i do realizowania swoich projektów z prawdziwą śmiałością a jego świadomością własnej niemocy, niewiedzy, bezużyteczności, poczuciem bycia na niewłaściwym miejscu, nieśmiałym, wątpiącym, zmęczonym, poruszającym się wśród „kłujących cierni”, potrzebującym pocieszenia, z niską samooceną, z radykalnym ubóstwem, które kazało mu wołać "oto biedny Ksiądz Filip" - jak pisał do Księdza Giovanniego Cagliero. Lub "biedny, zupełnie bezużyteczny chłopiec" - jak pisał do Księdza Rua; albo "nie sądzę, żebym się do tego nadawał, brak mi odpowiednich cech, czuję mocne pragnienie, żeby odejść i umrzeć w najciemniejszej i najdalszej Patagonii" (znowu do Giovanniego Cagliero).

Ta świadomość osobistego ubóstwa, przy jednoczesnym pomyślnym wypełnianiu swojej misji, jeszcze bardziej rozbudzała w nim pragnienie Boga, nadprzyrodzone motywy jego misji, jego absolutną gotowość do posłuszeństwa, jego zaufanie do przełożonych. To pozwoliło mu czerpać siłę z własnej słabości oraz z wiary w Boga i w Księdza Bosko, stając się apostołem o niezwykłej odwadze i wielkiej otwartości na przyszłość. Przez Księdza Marcellina Olaechea został określony jako "być może najbardziej odważny przełożony, jaki kiedykolwiek istniał w Zgromadzeniu?”. Kluczem do zrozumienia tamtych lat jest fakt, że był on założycielem Rodziny Salezjańskiej w Hiszpanii i Portugalii: dwadzieścia jeden domów salezjańskich, tyleż samo Córek Maryi Wspomożycielki, kilka drukarni, kilka sanktuariów Maryi Wspomożycielki, pierwsze stowarzyszenie byłych wychowanków. Zdaniem tych, którzy go znali, wszystko to było wynikiem umiejętności połączenia "dynamizmu apostolskiego i życia wewnętrznego".

Dwadzieścia lat na stanowisku Prefekta Generalnego.

Najpierw przy Księdzu Rua, potem przy Księdzu Albera. Przejście od salezjańskiej działalności duszpasterskiej, która dawała mu tak wiele satysfakcji w latach spędzonych w Hiszpanii, do zupełnie innej - administracyjnej, biurokratycznej, w której trzeba było zmierzyć się z problemami administracyjnymi i dyscyplinarnymi. To właśnie trafiło na jego „stół roboczy” - nagromadzone sprawy materialne i zarządcze, a w szczególności bardziej złożone i drażliwe kwestie personalne i fundacji, oraz trudności w czasie I wojny światowej. Wszystko to łączy go jeszcze bardziej z zaangażowaniem na rzecz formacji młodych salezjanów - konferencja co dwa tygodnie dla studentów teologii z Foglizzo; z jego działalnością duszpasterską jako dyrektora Oratorium FMA, z jego troską o siostry salezjanki, z jego zaangażowaniem kapłańskim w sakramencie pojednania, z jego duchem modlitwy, z jego nabożeństwem do Maryi Wspomożycielki, z jego mistrzostwem duchowym poprzez "kontemplację w działaniu” jak u Księdza Bosko. Mówił: "Gdybym nie poświęcił się posłudze kapłańskiej, zmaterializowałbym się”.

Doświadczenie, które zgromadził i jego głębokie życie wewnętrzne, jego stosunek do rzeczywistości doczesnej i kościelnej współczesnych mu czasów oraz do nowych potrzeb zmieniającego się świata.

Czy to wszystko, poprzez stowarzyszenia świeckie lub zawodowe, nie doprowadzi go do znalezienia rozwiązań ludzkich, ewangelicznych i duszpasterskich w duchu Księdza Bosko, oraz do ich urzeczywistnienia dzięki swojemu charyzmatowi mediatora, umiejącego pociągnąć za wszystkie sznurki na swoją korzyść? Do listy wymienionych aktywności i inicjatyw należy dodać jego interwencje, jego kontakty, jego działania, aby wszystko mogło się urzeczywistnić, czyniąc braci i świeckich pionierami. Podstawowe kryterium było zawsze to samo: wierność duchowi Księdza Bosko.

Umiejętność przyjmowania i duchowego podążania za duszami, które szukały "czegoś więcej".

Dostrzegał to w osobach konsekrowanych i świeckich. Czyż to nie ta wrażliwość i ta umiejętność sprawiły, że wzbudził tak wiele powołań do życia konsekrowanego, że w jego ojcowskim i apostolskim sercu dojrzał projekt "Córek Maryi Wspomożycielki w świecie"?. Projekt, który ksiądz Bosko już wcześniej nakreślił, ale nie mógł go zrealizować. "Można powiedzieć, że to dzieło było najbardziej udanym i osobistym dziełem sługi Bożego" (Ksiądz Castano, 123).

Wybór na Generała Zgromadzenia, trzeciego następcę Księdza Bosko.

"Te wybory to zamieszanie dla mnie i dla was. Maryja prosi, abyśmy pokazali, że to Ona działa wśród nas. Módlcie się, abym nie zmarnował tego, czego dokonał Ksiądz Bosko i jego następcy". W ten sposób Ksiądz Rinaldi zaakceptował wynik wyboru na Przełożonego Generalnego. Świadectwa są jednomyślne: głębokie życie wewnętrzne, intensywna działalność apostolska, duchowe ojcostwo. Oto jego troski jako ojca: formacja braci, życie wewnętrzne, studium duchowości Księdza Bosko, przestrzeganie Konstytucji, duch rodzinny, uświęcenie pracy, entuzjazm misyjny, nowe powołania, nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusowego i do Maryi, formacja i zaangażowanie wśród świeckich, apostolstwo stowarzyszeniowe.

Każdą gałąź, która przynosi owoc, Ojciec przycina, aby przynosiła więcej owoców.

Możemy zadać sobie pytanie: Jakie dziedzictwo pozostawił ks. Rinaldi Zgromadzeniu i Rodzinie Salezjańskiej? Niewątpliwie: świadectwo głębokiego życia salezjańskiego: niezachwiana wiara człowieka modlitwy, oparta na filarach Eucharystii i Maryi; nadzieja oparta na pewności pomocy z góry i ukierunkowana na życie "tam w górze"; ufność w Opatrzność - źródło pogody ducha, pokoju, opanowania, przekonania, że dzieła Boże nie idą według logiki tego świata; miłosierdzie  przeplatane miłością Boga i miłością bliźniego, zawsze wyrażane w języku "bezwarunkowości" ("wszystko czynić z miłości, nic na siłę" - to maksyma św. Franciszka Salezego); łagodność i roztropność w chwilach sporów ("pomyślmy jeszcze raz, pomyślmy lepiej, zastanówmy się, pomódlmy się, a potem zdecydujemy"); sprawiedliwość podtrzymywana przez miłość ("miłość bez sprawiedliwości jest słabością; trzeba być dobrym, ale sprawiedliwym"); duch męstwa ("wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia"); wstrzemięźliwość połączona z pracą ("praca i wstrzemięźliwość sprawią, że Zgromadzenie będzie kwitło"); wartość pokory, uważanie się za sługę wszystkich; ubóstwo, dyspozycyjność i posłuszeństwo.

Moglibyśmy jeszcze kontynuować, komentując wiele innych rzeczy u Księdza Rinaldiego. Oto wielki kosz owoców, który Gospodarz winnicy, Bóg Ojciec złożył w nasze ręce. Wystarczy przywołać te sytuacje, by je uobecnić, by dać się raz jeszcze oświecić jego blaskiem. Jednym z  kluczy Księdza Rinaldiego, być może najważniejszym, jest czynienie w życiu zwykłych rzeczy w  sposób nadzwyczajny, "czynienie wszystkiego z miłości", ze świadomością, że "gdzie jest miłość, tam jest Bóg".

Ile "przycięć" Pan dokonał w życiu ks. Rinaldiego?

Jakiego przycięcia chce dokonać Gospodarz winnicy w gałęzi, którą jest każdy z nas?

Na ile te i wiele innych sytuacji, których doświadczył Ksiądz Rinaldi, może być "jeszcze większym" światłem i wskazówką dla naszego życia?

Dziękujmy Bogu za dar życia Księdza Rinaldiego i za to, że mogłyśmy go spotkać na naszej drodze - kobiet powołanych do bycia znakami Jego obecności w życiu świeckim.

Tłum. z j. włoskiego

Image