Świadectwo naszej delegatki na VII zgromadzenie generalne

Udział w AG 7 był dla mnie z pewnością czasem nowego odkrywania wartości powołania, radości z Bożego wybrania, ale również odpowiedzialności za jego wypełnienie. Był to także czas intensywnej pracy, nawiązywania relacji, poznawania różnorodności i bogactwa Instytutu i Rodziny Salezjańskiej. W swoim sprawozdaniu Odpowiedzialna Generalna Olga powiedziała m.in., że „Instytut jest młody, święty, czysty, otwarty na młodzież na tyle, na ile ja taka jestem”.

Zadaniem tego Zgromadzenia było dokonanie refleksji nad formacją, by być bardziej twórczymi w naszych środowiskach, by pogłębiać stale nasze życie duchowe. Zgromadzenie rozpoczęło się od uroczystej Mszy świętej, której przewodniczył Ksiądz Generał Pascual Chavez. Ksiądz Generał oraz inni przedstawiciele Rodziny Salezjańskiej uczestniczyli także w Uroczystym Otwarciu Zgromadzenia. Ksiądz Generał kreśląc obraz współczesnego świata, który nie potrzebuje życia konsekrowanego, w którym liczy się tylko to, co przynosi zysk, który nie ma nadziei, podkreślał wielokrotnie, że „ŻYCIE KONSEKROWANE JEST OBECNOŚCIĄ BOGA W ŚWIECIE, JEST PO TO, BY POWIEDZIEĆ ŚWIATU , ŻE BÓG JEST I NAS KOCHA”. Kiedy zostaną wydane materiały ze Zgromadzenia, warto przeczytać wszystko o czym on mówił, bo to wielkie bogactwo i wielka zachęta do wzrastania dla każdej z nas. Podczas rozpoczęcia obejrzałyśmy też krótką prezentację ukazującą historię Instytutu i życie pierwszych Ochotniczek, ale także „obrazki” współczesności. Krótka prezentacja robiąca duże wrażenie..., pokazała, że mamy swoją historię, swoje miejsce w Kościele i w Rodzinie Salezjańskiej. Praca na Zgromadzeniu związana była z tworzeniem dokumentu na temat formacji, który zostanie wkrótce opublikowany. Głownie chodziło o znalezienie takich metod, które pozwolą nam polepszyć naszą formację, nasze życie wiernością ślubom, naszą jedność. Czy to się udało, same zobaczymy, ja natomiast mam taką refleksję, że najlepszą metodą formacji jest przylgniecie do Jezusa i pozwalanie Jemu na przemianę myślenia i serca.

Pracowałyśmy w grupach roboczych. W naszej grupie oprócz nas trzech były jeszcze trzy Słowaczki, cztery Włoszki, dwie Koreanki i jedna siostra z Peru. Potem ustalenia z grup były głosowane na ogólnych obradach, które trwały czasem do późnej nocy. Czasem pracowałyśmy też w grupach językowych, wówczas byłyśmy w grupie z Czeszkami i Słowaczkami. Pomocą służyli nam tłumacze – ks. Janusz Zapała, ks. Franciszek Krasoń oraz Maria ze Słowacji. Szczególnie ona pomagała nam podczas pracy w grupie oraz na mszy świętej, tłumacząc kazania. Dużym przeżyciem dla mnie były też wybory Odpowiedzialnej Generalnej i Rady Centralnej. Każda z nas, która oddawała głos, była wywoływana po nazwisku i podchodziła do urny wrzucając swój głos. Głosowałyśmy także nad zmianami artykułów Konstytucji i Regulaminów. Przyjęto następujące zmiany: górna granica wieku przy podejmowaniu posługi władzy w Instytucie przedłużona została do 70 lat, natomiast górną granicę wieku przy wstępowaniu do Instytutu przesunięto do 40 roku życia. W radosnej atmosferze przebiegały spotkania wspólnotowe, braterskie, podczas których prezentowały się poszczególne Regiony. Było dużo wspaniałych chwil, radości, zabawy, wzajemnego poznawania i wymiany doświadczeń. Wspólnie wyjechaliśmy też na Watykan, gdzie modliliśmy się przy grobie św. Piotra. Dla mnie osobiście był to ważny czas i dziękuję Bogu i tym którzy mnie „tam wysłali” za to doświadczenie. Najważniejsza moja refleksja dotyczy powołania i mojej odpowiedzialności za jego wypełnienie. „Słyszę” cały czas Olgę, która mówi, „że Bóg dał nam powołanie, ale my musimy je wypełnić”. Dla mnie to oznacza życie większą świadomością „skarbu” który otrzymałam i z którego trzeba będzie „zdać sprawę”. Druga rzecz, to rozmowa miesięczna z odpowiedzialną lokalną i moje do niej podejście. Często nie starcza na nią czasu, często wydaje się, że jak porozmawiam za miesiąc to też nic się nie stanie. Świadectwo Olgi jest dla mnie impulsem, żeby każdego miesiąca rozmowa się odbyła i żeby nie była „o pietruszce”.

I ostatnia refleksja. Super jest znać swoje korzenie i swoje miejsce w Kościele. Doświadczenie wspólnoty Instytutu, życzliwość księży, szczególnie Ks. Franciszka Krasonia, kontakty ze Wspólnotą Salezjańską w Rzymie na Gerini, modlitwa w miejscach początków chrześcijaństwa (katakumby, Bazylika św. Piotra) i dzieła salezjańskiego ( Bazylika Sacro Cuore) dała mi wspaniałe poczucie, że nie jestem „samotną wyspą”, że zarówno ja, jak i każda z nas ma swoje miejsce w „Bożej Historii”. Aktualnie MY ją tworzymy. Módlmy się i prośmy aby za nami poszły następne pokolenia, by dawać światu nadzieję i być Jego obecnością w świecie.

Maria