List od jednej z naszych aspirantek po obchodach 100-lecia VDB

Kochana Rodzino Salezjańska! Siostry i Bracia!

Nie mam możliwości, aby każdemu z osobna o tym powiedzieć, wróciłam do domu, emocje opadły, czas na bilans ostatnich miesięcy.
Dziś drugi dzień kolejnego stulecia. Nowa epoka, nowe życie. I tak właśnie dziś się czułam: słońce świeciło jaśniej, niebo było bardziej błękitne, a dzieci w przedszkolu niecodziennie grzeczne ;-) Jedno, co się nie zmieniło, to poranny budzik, który jak zawsze zadzwonił nie w porę!

Ale do sedna! Chciałam każdej i każdemu z osobna podziękować za czas wspólnego świętowania. Nie wyobrażałam sobie być tego dnia – mimo że spóźniona – w innym miejscu. I miałam rację. Weszłam w czasie śpiewów, śmiechów i salezjańskiej radości. Dopiero dziś, idąc do pracy, uśmiechając się na wszystkie strony świata i okazując nie wiadomo skąd przychodzące pokłady cierpliwości w pracy, zorientowałam się, co to jest. To „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie”, czyli wszystko, o czym możemy przeczytać w Liście do Galatów.

Pierwsze „dziękuję” jest dla naszego Pana, że wszystko, co się dzieje, jest Jego wolą. A ona jest najlepsza!

Drugie „dziękuję” dla każdej i każdego z Was! Dziękuję, że z Wami mogę poczuć się jak w domu. Dziękuję, że mogę być nogami na ziemi, a sercem w Niebie. Dziękuję, że mogę liczyć na uśmiech i dobre słowo. Dziękuję, że mogę być sobą. Dziękuję, że mogę być szczęśliwa – jeszcze nigdy nie byłam aż tak szczęśliwa! Dziękuję, że mogłam spotkać, i wymienić choć kilka słów z tymi, którzy walczyli o Instytut w Polsce.
Jeszcze wiele „dziękuję” mogłabym wymieniać, a na pewno każdego z osobna poprzez modlitwę wkładam w serce naszej Matki, Wspomożycielki Wiernych. Niech ona uczy nas, abyśmy na codzienne wyzwania życia odpowiadali ufne „FIAT”!

Kasia