Ksiądz Bosko ujął mnie za serce

Miałam piętnaście lat, gdy ks. Bosko wszedł w moje życie. Poznałam go poprzez jednego salezjanina zakochanego w swoim powołaniu i w swoim założycielu, a także przez wspólnotę Córek Maryi Wspomożycielki, które z wielkim entuzjazmem animowały centrum młodzieżowe. Szybko dałam się porwać i zafascynować przez tego świętego człowieka, który pochodząc z małego Becchi potrafił zdobyć cały świat i zgromadzić wokół siebie tysiące młodych. Zaczęłam swoją drogę między współpracownikami, zanurzając się w tysiące aktywności: konwenia, spotkania, oratorium, obozy pracy, … Powoli odkryłam, że weszłam do wielkiej Rodziny: poza SDB, FMA i Współpracowników, było wiele innych grup osób konsekrowanych i świeckich, które dzieliły tego samego ducha. Było miejsce dla wszystkich! Ks. Bosko ujął moje serce, ale jak ja mam naśladować Pana? Odkryłam Instytut VDB i weszłam na tę drogę. Byłam szczęśliwa, że znalazłam swoją drogę, a potem pragnęłam, by inni młodzi ludzie mogli odkryć swoje powołanie w Kościele i w Rodzinie Salezjańskiej.

Od tamtej pory minęło wiele lat i było wiele inicjatyw powołaniowych i misyjnych, jakie wspólnie z Salezjanami, Salezjankami i innymi świeckimi ofiarowaliśmy młodym, by mogli odkryć swój projekt życia. To było bardzo piękna i ubogacająca braterska współpraca dla towarzyszenia tylu młodym w rozeznawaniu powołania i zaangażowania apostolskiego. To jest to „kroczenie razem”, które mnie zafascynowało i dalej mnie fascynuje: wszyscy mamy coś wspólnego, a każdy ma coś specyficznego co go charakteryzuje i czym uzupełnia innych! To sprawia, że czujemy się Rodziną, nawet jeśli żyje się w odległości tysięcy kilometrów, i to pozwala nam razem świętować, nawet jeśli spotykamy się pierwszy raz, i to sprawia, że „potrafimy razem projektować” w odpowiedzi na potrzeby tylu młodych, i co powoduje, że jestem dumna z przynależności do tej Rodziny.

Pina z Włoch