Dać siebie

Po magisterium z psychologii postanowiłam robić dalsze studia z psychologii Gestalt. Instytut Psychologii był na wysokim poziomie akademickim i profesjonalnym. Każdego dnia były zajęcia z teorii i z praktyki. Któregoś dnia profesor (psychiatra) podzielił nas na ośmioosobowe grupy w celu przeprowadzenia praktycznych ćwiczeń. Wypowiadał jedno słowo a wszyscy członkowie grupy mówili po kolei jaki to wywołało w nich rezonans. Te słowa to: pieniądz, wolny czas, kąpiel, życie seksualne i Bóg. W mojej grupie było czterech psychologów i trzech psychiatrów. Każdy z nich przechwalał się swoją liberalną postawą i w każdym temacie pysznił dokładając swoje osiągnięcia. Powiedziałam sobie: będę mówić zgodnie z moimi przekonaniami. Na słowo „pieniądz” powiedziałam, że jego funkcją jest być użytecznym dla życia, ale powiedziałam też o jego funkcji społecznej (oni mówili o używaniu go na napitki, modę, samochody, artykuły luksusowe...); na wyrażenie „czas wolny” odpowiedziałam, że lubię muzykę i spotkania z przyjaciółmi i przyjaciółkami, ale również położyłam akcent na moją pracę społeczną (oni opowiadali o rozrywkach w klubach, na dyskotekach, wakacjach...); na słowo „kąpiel” powiedziałam, że lubię kąpać się w gorącej wodzie (on zatrzymywali się na detalach rzec by można bardzo nieużytecznych); po słowie „życie seksualne” powiedziałam otwarcie, że nie mam partnera ale żyję moją seksualnością w pełni i w każdej chwili dnia, ponieważ kocham jako kobieta, czuję jako kobieta, odpowiadam jako kobieta i tak dalej. ... (prawie wszyscy opowiadali o swoich licznych kochankach, zatrzymywali się na preferowanych pozycjach seksualnych...); odnosząc się do „Boga” (oni mówili o energiach, mocach...) powiedziałam, że dla mnie Bóg jest Osobą, Stwórcą i Ojcem wszystkich, że nas zna i kocha osobiście... i że dla każdego ma plan i że chcę żyć zgodnie z tym Jego planem... Jak oni patrzyli na mnie z każdą moją wypowiedzią! Mieli mnie za coś nieziemskiego! Kiedy profesor powiedział, że doszliśmy do momentu, w którym każdy powinien powiedzieć innym własne odczucia (feed beck), poprosiłam Pana, by dał mi siłę do akceptacji tego, co mi powiedzą ci profesjonaliści, tak dalecy od moich wyborów. Do każdego dochodziły wyrażane przez innych subiektywne opinie... Ja zostałam na koniec. I kiedy przyszła ta chwila wszyscy orzekli, że jestem najbardziej zrównoważona i zrealizowana, ponieważ moje wypowiedzi były najbardziej ujednolicone i spójne... Powiedzieli mi, że przede wszystkim byli pod wrażeniem jasności i radości w przekazywaniu doświadczenia mojej seksualności i w odwadze mówienia, kim jest dla mnie Bóg, niezależnie od tego, że ich wizja była diametralnie różna od mojej.

Judith