Coś więcej niż singielka

Czasem wstępuję do parafii gdzie często jest wystawienie Najświętszego Sakramentu. Widzę mężczyzn, kobiety, osoby starsze, w takiej postawie miłości, adoracji, że zaczynam sama siebie pytać: - A ja, konsekrowana, jak Go kocham? Czy moja miłość jest wystarczająco wielka, by odpowiedzieć na Jego pragnienia względem mnie?

Któregoś dnia popijałam kawę w kawiarni rozmawiając z jedną VDB o najbliższym spotkaniu Oratorium, kiedy do stolika dosiadły się dwie moje koleżanki z Uniwersytetu. Nie widziałam ich od dłuższego czasu. Opowiadały, że czują się bardzo samotne (obie są rozwiedzione...), że ich życie stało się puste, że czują się bardzo źle, że jedna z nich trzy razy w tygodniu chodzi do psychoanalityka. Umówiłyśmy się na herbatę w następną sobotę, z jeszcze inną koleżanką z Uniwersytetu. Gdy doszła ta trzecia, mężatka, żyjąca w dobrym małżeństwie, opowiedziała że ona również poczuła wielką pustkę i zagubienie w momencie, gdy jej córka poszła sobie z domu. Po tym wszystkim, razem z moją współsiostrą VDB podzieliłyśmy się refleksją: mamy najlepszego męża, najlepszą rodzinę i najlepszą misję! Życie konsekrowane jest piękne!

Judyta