Chrystus jest sensem mojego życia

Ja po prostu zakochałam się w Jezusie. Dla mnie była to jedyna motywacja, żeby podjąć życie konsekrowane. Bóg mnie tak sobą zachwycił, że nie mogłam nie pójść za Nim. Konsekracja tę miłość jakby potwierdziła, utrwaliła i codziennie pomaga mi kochać Boga i ludzi. Została mi dana miłość, więc niosę ją innym. Nie mogę jednakże nikogo przymusić do jej przyjęcia. Próbuję tworzyć wokół siebie atmosferę miłości i ciepła. Modlę się za ludzi mi bliskich i tych, którzy nie są mi bliscy. Ofiaruję za nich udział w Eucharystii.
Czasami dostrzegam, że osoby, którym towarzyszę duchowo, postępują niewłaściwie, że sami sobie szkodzą. Sytuacje takie sprawiają mi ból. Chciałabym, żeby coś się zmieniło, ale oni nie przyjmują moich argumentów. Zostaje mi czekanie, modlenie się, a z drugiej strony ukazywanie życiem, że można inaczej.

Chrystus jest sensem mojego życia, dążę do świętości, poddając się Chrystusowi. Staram się być świadkiem Bożej miłości do człowieka, jestem szczęśliwa, choć często nieudolna, bezradna.

Konsekracja sprawia, że należę do Chrystusa, czasami się śmieję, że "jestem zakonserwowana" dla Jezusa, tzn. utrwalona, zabezpieczona przed zepsuciem, zgnilizną, zejściem na złą drogę. Łaska konsekracji otwiera mnie na Boga, uzdalnia do realizowania praktyk pobożnych, do przeżywania mojego powołania z radością i do gorliwego służenia innym. Ileż cudów dzieje się codziennie w moim życiu, jak wiele, bardzo wiele łaski Bożej i doświadczanie miłości Boga i Jego troski o mnie. Bogu niech będą dzięki.

Ojciec Święty w adhortacji Vita consecrata napisał: "Kobiety konsekrowane są w bardzo szczególny sposób powołane, aby poprzez swoje poświęcenie, przeżywane w pełni i z radością, być znakiem czułej dobroci Boga dla ludzkości oraz szczególnym świadectwem tajemnicy Kościoła, który jest dziewicą, oblubienicą i matką "(57).

Jadwiga